Translate

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Późna niedziela...

Wypad na Festiwal (tak poważnie to nazwali) można zaliczyć do udanych. Coprawda rzeźb w lodzie praktycznie nie było - pomijając reklamową bryłę LG, ale reszta światełkowych rzeźb była przepiękna.

Do domu wrócliśmy grubo po 21, po czym... zabrałam się za kucharzenie. Tak naprawdę nienawidzę spędzać czasu w kuchni, z chęcią mogłabym korzystać z kuchni mojej mamy, która gotować uwielbia, ale... 140 kilometrów to troszkę jednak dużo ;)
Czasami jednak miewam przebłyski chęci do stworzenia czegoś pysznego - najczęściej źródłem tych pomysłów są piękne zdjęcia w gazetach, prostota wykonania i nieodparta chęć zjedzenia tego "już" :) 

Takim hitem była właśnie GULASZOWA. Przepis jest świetny, zupa przepyszna, bardzo treściwa i pozwala mi nie gotować drugiego dania! :D
Minus - jest czasochłonna, przynajmniej dla mnie. Być może wynika to z mojej przesadnej dokładności w krojeniu plasterków marchewki i  dopracowanych kosteczek ziemniaków... Zakończenie procesu gotowania nastąpiło o 1 w nocy :P
Pyszności!





nocna gulaszowa :)

2 komentarze:

  1. Wygląda naprawdę przepysznie. Również mam takie przebłyski aby ugotować coś nowego co świetnie wygląda na zdjęciu a gotowanie uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń