Translate

wtorek, 24 stycznia 2012

Domowe manicure "step by step"

Dzisiejszy post będzie dotyczył paznokci i dłoni :) Chora może i jestem ale to nie znaczy, że nie mogę wykorzystać czasu spędzonego na siedzeniu w domu - na pożyteczne dla mnie czynności! Zwłaszcza, że mimo tego, iż za ścianą mam gabinet, tak ciężko mi czasami zrobić coś koło siebie... W powiedzeniu "szewc w dziurawych butach chodzi" coś chyba jest... ;))

Zadbane dłonie są wizytówką nie tylko kobiety :) Wiadomo. To jedne z części ciała, na których najciężej ukryć wiek... Narażone na ciągłą ekspozycję - słońce, wiatr, mróz; znoszące działanie detergentów, kurzu, wykonujące tyle pracy. Dbajmy o nie!
Pamiętajmy jednak, że pomalowane paznokcie to nie wszystko - nie ma nic gorszego od zaniedbanych rąk, z suchymi, łuszczącymi się skórkami (czasami zalegającymi dość daleko na płytce paznokcia), z zadziorami, brudem pod paznokciami - i pomalowane... :/ A już wogóle pomalowane byle jak, byle było - łącznie ze skórkami - to już jest zbrodnia :P

Co do brudnych paznokci - będąc na studiach miałam zajęcia z fizjoterapii, cały semestr mieliśmy poświęcony masażom. Zajęcia prowadziła osoba o niebywałym poczuciu humoru (dość specyficznym) - był to Pan, który zabraniał przychodzenia na ćwiczenia z kolorowym lakierem na paznokciach. Jak to tłumaczył? "pod waszym ciemnym lakierem nie widać, że macie paznokcie brudne!" :))) On poprostu wychodził z założenia, że te dziewczyny, które mają np. fioletowe paznokcie - na 100 % mają pod nimi tony brudu :)))  Czasami coś w tym jest :P

Pilęgnacja dłoni i paznokci w domowym zaciszu.

Co nam się przyda:


  • Pilniczek do paznokci, względnie blok polerski, polerka, patyczek do odsuwania skórek, cążki lub radełko, oliwka lub krem na skórki
  • miseczka, oliwa z oliwek, może być olejek rycynowy, cytryna, krem do rąk, lakier
  • w razie pozacinania - woda utleniona ;)

Krok po kroku...
  • zmywamy lakier
  • opiłowujemy, wyrównujemy paznokcie
 Wskazówka:
wartości podane na pilnikach określają ich ziarnistość, gradiacje (jak w papierze ściernym – to jest to samo). Im wyższa wartość, tym pilnik delikatniejszy. Unikajmy do piłowania własnych paznokci pilników o gradiacji 90 – jest zdecydowanie zbyt ostry – może się nadać jedynie do spiłowywania tipsów. Najlepsza gradiacja to będzie taka od 180 do 240. Na moim pilniku jest nadrukowane 180/240 – oznacza, że jedna strona ma 180 a druga 240. Kształt pinika uzależniony jest od własnych preferencji :)
Jaki pilnik najlepszy? Szklany i papierowy. Nie powinno sięu żywać pilników metalowych.
Żeby zminimalizować ryzyko rozdwajania się paznokci – powinno się je piłować w jednym kierunku.

  • jeżeli będziemy wycinać skórki – możemy je namoczyć w miseczce z ciepłą wodą z mydłem. Jeżeli skórki są bardzo twarde, można najpierw nałożyć na nie warstwę wazeliny i wtedy włożyć na kilka minut do wody
  • Odsuwamy skórki drewnianym (!!!) patyczkiem, wycinamy cążkami lub radełkiem. Rada: skórki odsuwajmy delikatnie – nie wciskajmy z całych sił patyczka, ponieważ spowodujemy uszkodzenie macierzy paznokcia i w rezultacie zrobi się linijne wgłębienie, które będzie wiele miesięcy zrastać. Nie wycinajmy również skórek zbyt mocno, gdyż możemy spowodować pobudzenie ich wzrostu i będą coraz większe i grubsze.
  • Polerujemy paznokcie. Jeżeli zalega na nich stary żel lub są bardzo grube, odbarwione i pobruzdowane – możemy użyć bloku polerskiego ( na zdj. ta fioletowa kostka). Żeby nadać paznokciom połysk, wyrównać je lub zniwelować rysy po bloku/pilniku – użyjmy polerki. Często spotyka się polerki z 4 stronami o różnej powierzchni. Jeżeli nie są one ponumerowane – polerujemy zawsze zaczynając od strony najbardziej szorstkiej – do tej najgładszej.
  • Zafundujmy dłoniom odżywienie :) Przygotujmy miseczkę, zagrzejmy w garnuszku oliwę z oliwek (powinna być ciepła,nie gorąca!). Można wlać również olejek rycynowy, wkropić sok z cytryny (rozjaśni). Zanurzmy dłonie lub same paznokcie w przyjemnej kąpieli i udajmy się na seans filmowy :))

  • po około 30-40min możemy ręce umyć, oliwę przelać do jakiejś buteleczki – na następny raz. Możemy wetrzeć dodatkowo krem. Jeżeli natomiast chcemy pomalować paznokcie, najpierw musimy je ODTŁUŚCIĆ. Najlepiej zmywaczem do paznokci. Nigdy nie nakładajmy lakieru na nieodtłuszczone paznokcie.
PARAFINA

Jeżeli chcielibyśmy spróbować zamiast kąpieli w oliwie, intensywnej pielęgnacji gabinetowej – możemy zafundować sobie parafinę. Niekoniecznie musicie kupować profesjonalną wanienkę - wystarczy stary, nieużywany garnek, który możemy poświęcić na ten cel. Kostki parafiny są łatwo dostępne w hurtowniach kosmetycznych czy na allegro.
Garnuszek najlepiej żeby był dość spory – żeby zmieścić w nim całą dłoń. Dodatkowo potrzebne nam będą foliowe rękawiczki (bądź zwykłe worki) oraz grubsze rękawice np. frotte. Może być to również ręcznik. Folia zapobiegnie nam szybkiemu wystudzeniu i wybrudzeniu, grube rękawice zatrzymają ciepło.

Zaczynamy od peelingu. Peelingujemy ręce, osuszamy, nakładamy serum / maskę lub krem. Parafina pod wpływem ciepła "wtłoczy" nam substancje w nich zawarte wgłąb skóry. 


Zanurzamy dłoń w roztopionej, ciekłej parafinie (nie może być zbyt gorąca!) 3-krotnie. Następnie zakładamy foliowe rękawiczki i na nie rękawice frotte. Przy drugiej ręce przydałby się nam pomocnik ;)
Uwaga! nie ruszamy palcami - parafina działa na zasadzie okluzji, nie może nam się poodrywać od skóry, bo wtedy nie bedzie działać (ja wiem, że to korci...)
Udajemy się na seans filmowy :))


Na koniec możemy już sobie poruszać palcami;) Zdejmujemy rękawice i zastygłą parafinę (możemy wrzucić spowrotem do garnuszka).
Możemy na koniec nałożyć krem. Przed położeniem lakieru - oczywiście odtłuszczamy i dopiero wtedy malujemy.

WAŻNE!!!
Parafina jest zabiegiem ciepłoleczniczym. Nie wolno jej stosować przy chorobach wirusowych, bakteryjnych i grzybiczych skóry oraz u osób z osteoporozą (nasili dolegliwości).

Voila!


Zostały mi do zrobienia jeszcze stopy ;) Na pewno nie dziś, ale w tym tygodniu się za nie zabiorę, więc niedługo pojawi się post dotyczący pielęgnacji stópek :)

P.S. Pamiętajcie jednak, że "wszystko z umiarem". Nie można przedawkowywać ani zabiegów z parafiną, ani kremu do rąk. Przedawkowywanie - mam na myśli smarowanie kremem rąk po 6 razy dziennie... Nadmiar gliceryny (a to główny składnik kremów do rąk), powoduje efekt odwrotny - wyciąga ze skóry wilgoć!!!

Edit: zabieg parafinowy możemy wykonywać max. raz w tygodniu.

8 komentarzy:

  1. Jak to dobrze mieć taki wspaniały zawód!
    Jest się pięknym przez całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. podsumowanie będzie za 30 lat :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi jakoś zawsze brakuje czasu na pielęgnację dłoni. Wiem, ze to błąd, ale mi nawet ciężko poczekać aż lakier dobrze wyschnie,(akurat zawsze wtedy coś mi się przypomni, coś mam pilnego do zrobienia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak, też po pomalowaniu paznokci mam syndrom np. "pełnego pęcherza" w najciaśniejszych jeansach... ;)

      Usuń
  4. moje pazurki są Ci wdzięczne za tego posta ;P Pozdrowionka Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  5. Manicure z klimatem :) Chociaż zbyt częste używanie parafiny może wysuszyć skórę, słyszałam o takich przypadkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, napisałam o tym na samym dole posta :)

      Usuń