Translate

piątek, 16 maja 2014

"Trzeba mieć po co żyć"

Dzień dobry :) Bez zbędnego tłumaczenia "dlaczego", po prostu jestem :) Zadomowiona, w miarę "ogarnięta" z mnóstwem planów, marzeń i celów. Nazbierało się kilka nowości - niestety nie są to nowości lakierowe, odzieżowe, torebkowe czy biżuteryjne. Wyleciałam totalnie z blogowego świata, nie wiem co jest cool, co się nosi a czego nie, nie rozpoznaję oryginalnych Mel by Melissa (pomimo tego, że kupiłam je w sklepie który sprzedaje oryginały), nie wnikam w istnienie (bądź nie) tajemniczego "R" na Conversach. W ogóle zauważyłam jakiś totalny szał na post Conversowy i tak, przyznaję - PODSUMOWANIA NIE BYŁO. Nie było bo testy trwają, sezon trampkowy się zaczął, "podróbki" służyły w trakcie prac wykończeniowych, obecne pary albo mnie obcierają, albo są za duże (są chętni na białe wysokie Conversy w rozmiarze 40? i miętowe wysokie 39,5? :P ), na krótkie jest za zimno. Mój umysł zajęty jest kompletnie czym innym niż zastanawianie się w czym będę "trendy". Sporadycznie przeglądając Pudelka natrafiam na facjaty "blogerko-szafiarko-pseudo-gwiazd" które przez społeczeństwo okrutnie są wyśmiewane bo i owe społeczeństwo zazdrosne bywa. Zazdrosne albo złe - bo mają, bo za darmo, bo za pierdoły. W głowie niewiele, wzrok przytępiony - obecne gwiazdy blogosfery życia łatwego nie mają lecz mi, jako blogerce "od czasu do czasu" też od znajomych się dostanie, bo przecież TY TEŻ JESTEŚ BLOGERKĄ! Nie ważne...

Dom. No stoi ;) Stoi i od jakiegoś czasu niewiele się tu zmienia - zapał spadł wprost proporcjonalnie do spadku puli która i tak zbyt szybko topniała. Nasze wnioski na dziś: wszystko super, wszystko fajnie - duże, wielkie, przestrzenne=idealne. Ale nie do wykańczania które wykańcza nas ;) Kuchni nie ma (takiej docelowej, tymczasowa jak najbardziej!), pierwsze piętro pozostawione same sobie, listwy przypodłogowa nadal w planach, podobnie jak schody na piętro i reszta drzwi wewnętrznych. Co więc robić? Dowalić sobie i kupić konia :P Kupiłam. Rudzinka - wielkiego, ciekawskiego i niewychowanego Nynia. Dla Nynia oczywiście trzeba postawić stajnię pod domem bo Nynia widzieć musi pańciunia z okienka z sypialni, Nyniowi skołować towarzysza, stworzyć wybieg i w ogóle zniweczyć wszelkie plany pięknego, snobistycznego ogrodu pełnego rododendronów, azalii, róż i Bóg wie czego jeszcze - na rzecz koni :))  Oto on jeden, mój!:
Najukochańszy towarzysz, wdzięczne, bystre zwierzę w zakup którego wątpiłam ale uwierzyłam. TRAPER.


I jego przyszłe włości ;)

Ochrona też się przyda ;)
Z domu wyszliśmy więc na ogród. Koparki, fadromy, traktory. Misja: "chwasty", misja "trawnik, stajnia, płoty, pastuchy" - działamy. Trzeba gonić marzenia pomimo niezrozumienia rodziny :P Z dedykacją więc dla moich "zajmij się czymś pożytecznym, koń to darmozjad" rodziców:


(przepraszam, że w formie linku, blogger się jednak uwziął i jako filmiku znaleźć nie chce :/ )

Bo nie ważna kuchnia i brak zmywarki, co człowiek, co pokolenie to inne priorytety - "trzeba mieć po co żyć". Bo człowiek w bryczesach urodzony, w bryczesach zginie - bez zmywarki, piekarnika i bez pomidorów w ogródku. 
Do naszej rodziny wkrótce dołączy kolejny psiak - wyczekany, wyszukany, obiecany - jeszcze w maminym brzuchu ale pod koniec miesiąca spodziewamy się przyjścia na świat :)) Takie nasze Małe Rancho ;)

Wbrew wszystkiemu i pod górkę - z własną wizją, z własnym zdaniem i samozaparciem - trzeba iść do przodu bo marzenia się spełniają - moje się spełnia, oby Wasze się spełniały!
Pomysł następny - niebanalny chodnik :) Na tą chwilę mówię "będę robić!"

I tym miłym akcentem kończę posta. Następny pewnie będzie zrzędliwy - nazbierało się kilka "rodzynków" którym należy się "jazda bez trzymanki" na forum blogosfery i nie tylko ;) Na pierwszy rzut pójdzie INDECO. Oj podpadło państwo...
Do przeczytania!!!

7 komentarzy:

  1. Piękny koń:) Przecudny psiak Najważniejsze, abyśmy spełniali swoje marzenia. Chodnik przepiękny. Powoli wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż miło się czyta, gdy drugiej osobie spełniają się marzenia :) Trzymam za Was kciuki, a zwierzaki piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tęskniłam...
    co do marzeń - racja ;) tylko trzeba uważać o czym się marzy bo jak widać spełniają się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga ileż pozytywnych emocji płynie z tego wpisu! :-))))))) Przepiękny koń! Masz rację - trzeba realizować marzenia! Buziaki!! :-))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje że niebawem będziesz częściej pisała. Konik jest śliczny no I pokaż wkrótce nowego psiaka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. co tam szmaty i inne kosmetyki, jak można mieć konia, psa, mężczyznę u boku i taki zajebisty chodnik pod domem, uwielbiam takich życiowych ludzi jak Ty, jesteś szczęśliwa a to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. chodniki wyglądają niesamowicie :) robić, robić :)

    OdpowiedzUsuń