Translate

sobota, 18 maja 2013

Co robić żeby nie wyzdrowieć??

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta - postępować równie nieodpowiedzialnie jak Aga... Moja nieobecność blogowa spowodowana jest kilkoma czynnikami: przeciągającą się chorobą ( z okresami mniej lub bardziej dramatycznymi), moją częstą nieobecnością w domu (a co za tym idzie rownież ograniczonym dostępem do neta) oraz zwykłym brakiem czasu...
Najbardziej jednak wybijające z rytmu jest moje przeziębienie, które z racji tego, że nie daję mu szansy na opuszczenie swojego ciała - rujnuje mnie psychicznie i fizycznie... W czwartek minął tydzień kiedy jestem "nie do życia"; katar, gorączka, ból głowy, osłabienie i totalnie zawalone zatoki... Chyba jeszcze nigdy przeziębienie (grypa?) nie dało mi tak w kość i nie trzymało tak długo :((( Ja natomiast w tym miesiącu mam istny maraton - na 2 dni dojeżdżam do pracy do Jeleniej, weekendy spędzam we Wrocławiu - i nie ma możliwości żeby mnie w tych miejscach nie było... W międzyczasie mam szereg imprez na których jestem bo przecież osoby z takim charakterem jak ja nie powstrzyma "jakaś tam choroba", więc...zamiast leżeć w łóżku jestem ciągle albo w trasie albo... zapisuję się na zawody biegowe ://///

Test Coopera - szereg imprez organizowanych w 20 miastach Polski, mający sprawdzić kondycję Polaków. Zabawa polega na 12-minutowym biegu i pokonaniu jak najdłuższego dystansu. Tak się niefortunnie zdarzyło, że termin imprezy wypadł dzisiaj a ja... musiałam na nim być niezależnie od stanu zdrowia (no cóż, taki charakter...) Stawiłam się więc rano na stadionie w Lesznie (przez moment nawet mi się wydawało że może jestem już zdrowa bo poczułam się ciut lepiej)  - po tygodniu brania prochów, choroby, totalnie nieprzygotowana, bez kondycji i bez rozgrzewki (uznałam, że 12-minutowy bieg będzie sam w sobie rozgrzewką - kolejny ZONK) I... pobiegłam :)
Wierzcie mi - myślałam, że umrę... Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się biec i modlić o dobiegnięcie do końca! Osłabiony organizm zupełnie nie chciał współpracować z umysłem (który krzyczał - szybciej!).  
Jakieś 10 min zajęło mi dojście do siebie - na środku stadionu :P
Wynik: 2400m. Według tabeli Testu Coopera, biorąc pod uwagę moją kategorię, wynik: "dobrze".
No może to i dobrze; w takim stanie zdrowia - wiem jednak, że gdybym miała dodatkowy tydzień bez choroby) który pozwoliłby mi choć trochę się przygotować - pobiegłabym 3000 m. Mam więc motywację na następny raz :))
Oczywiście jako urodzony szczęśliwiec załapałam się na koszulkę. Ale z uwagi na kulawość mojego szczęścia; rozmiaru  "S" STANDARDOWO nie było więc koszulka w rozmiarze XL dostała się Jackowi :)
Ja rano czułam się całkiem dobrze. Pojechaliśmy więc po biegu na budowę i rozpaliliśmy "u siebie" PIERWSZEGO grilla :) Odwiedzili nas rodzice więc sobota zapowiadała się super.
Super gdyby nie to, że po biegu mam nawrót choroby :( Znów gorączka, ból głowy i cieknący nos...
Ale najważniejsze, że nasze grillowanie się udało :D

Budowa idzie ciągle naprzód. Wewnątrz są już pokoje i... kupa pomysłów na kolejne zmiany i poprawki w projekcie :P

Tak więc... gdyby ktoś z Was miał w zamiarze chorować bez końca - polecam mój sposób!
Ja mam jednak nadzieję, że jestem na dobrej drodze ku lepszemu - przede mną CAŁE 4 DNI wolnego które zamierzam poświęcić na walkę z choróbskiem. W ruch tym razem idzie czosnek, cytryna i chrzan. Dużo chrzanu i w związku z tym - brak gości w domu :P 
W tym czasie również planuję nadrobić blogowe zaległości bo już totalnie wyleciałam z blogowego szyku...

Ale to wszystko... od jutra - dzisiaj jeszcze robię za nocnego szofera... 
Czyli żużlowe eventy Jacka część I.  Ja niefortunnie dałam się zrobić "kierowcą wieczoru" nie wiedząc gdzie ekipa rezyduje. A rezyduje kilka km poza miastem... Cool!!!!
ehhh...

6 komentarzy:

  1. Dziewczyno, nie doprowadzaj do takich sytuacji bo zwyczajnie wysiądzie Ci mięsień sercowy- to głupio brzmi w moich ustach bo sama nigdy nie leżę ;)
    Więc zdrowia ! tez siedzę i oglądam z TŻ żużel- komu kibicujecie(kibicuje Twój facet?)
    pozdr:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak więc kuruj się w domku i szybkiego powrotu do zdrowia życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pocieszenie powiem Ci, że ja choruję od tygodnia i niestety też nie mam kiedy się wykurować. Zawsze coś :/ Dużo zdrówka Aguś! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Też brałam udział w teście Coopera w Poznaniu. Tylko mi do przebiegnięcia 300m jeszcze daleko o ile w ogóle osiągalne :P

    OdpowiedzUsuń